29 grudnia 2016

...wyrastamy z tylu dziwnych chwil...


" Drzewo stanowi ważny i wieloznaczny symbol. Od stworzenia świata los drzewa i życie człowieka są wzajemnie z sobą powiązane. Za sprawą dwóch rajskich drzew: drzewa życia i drzewa poznania dobra i zła – drzewo weszło do stałego repertuaru sakralnych symboli (...) Drzewo życia symbolizuje życie duchowe, wieczne szczęście i uzdrowienie moralne. Również w innych tradycjach religijnych można odnaleźć kult drzewa i poświęcone mu liczne mity (...). Drzewa od wieków towarzyszą człowiekowi. Na stałe wpisały się w naszą podświadomość. Psychologia głębi uznaje, że w podświadomości każdego człowieka jest obecny archetyp drzewa, a z jego struktury można odczytać formę psychiczną badanego. Nie można uciec od potężnych wpływów tego archetypu. W literaturze drzewo odgrywa znaczącą rolę i pojawia się w każdej epoce, a sposób jego opisywania jest nasycony bogatą symboliką i odwołuje się do rozmaitych kontekstów znaczeniowych "
(por. W. Kopaliński)









...wyrastamy z tylu dziwnych chwil,
jakby z głębiny faktów, zwyczajnych przecież i prostych.
Oto jesteśmy...
                                                                                              (K. Wojtyła)




Życie to wzrastanie z korzeni, niczym w przypadku drzewa, które nie mogłoby rosnąć, gdyby nie miało silnych, schowanych głęboko pod ziemią swoich drzewnych żył... 


Myśl o wyrastaniu z konkretnych korzeni przyszła mi na myśl w kulminacyjnym momencie Adwentu, gdy czyta się w ewangelię o rodowodzie Jezusa. Ten był ojcem tego, a tamten tamtego... Imię za imieniem, pokolenie za pokoleniem... A każdy i każda z wyszczególnionych w tej genealogii to osobna historia, osobny życiorys, ze wzlotami i upadkami, chwalebny, ale czasem także wstydliwy. 

Gdy ten rodowód czytałam pomyślałam - 

ja także  j e s t e m. Wyrastam z korzeni: z krwi przodków, z genów rodziców, wyrastam z ich i mojej historii, z chwil, sytuacji, doświadczeń... Mam zarazem świadomość o wielkości tajemnicy tego, że ze mnie także Ktoś wyrasta...

Rosnę. Wzrastam i pnę się... Rodzę liście i owoce. To tajemnica większa ode mnie samej. 

Myślę o tym także w kontekście kończącego się roku. Zamyka on w sobie kolejny słój drzewa, kolejny rok historii wzrastania. A zarazem otwiera miejsce na nowy "przyrost", na nowy słój, na nowe dni wzrastania.

Oby pięło się ku słońcu, szukając światła dla swoich liści, by się zazieleniły, może nawet wcześniej niż na astronomiczną wiosnę... 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz